- Hej. Co oglądasz?- zaczęła rozmowę Phoebe
siadając na kanapie obok brata.
- A takie tam.. skacze po kanałach..-
odpowiedział Max.
-Aha..A jak tam w szkole?- zagadywała
dalej Phoebe.
Taa.. „Jak tam w
szkole?” ?! Już nic lepszego nie mogła wymyślić. Max spojrzał na nią z miną „
Naprawdę Cię to interesuje?!”, nie wiedział o co może jej chodzić.
-OK.- odpowiedział
krótko bez jakiego kol wiek zainteresowania.
- A jak tam twoja
dziewczyna?- zaczęła Phoebe.- Co z Miley?- dodała szybko.
Miley to była
dziewczyna Maxa. Chodzili ze sobą na prawdę długo. Phoebe ją lubiła chociaż
zawsze jak przyszła do nich do domu Max musiał ją mieć tylko dla siebie i nie
lubił jak za bardzo się rozgadywały.
-Miley?... A to już
przeszłość..-odpowiedział obojętnie.
Jakoś nie posmutniał mówiąc to. No tak
dlaczego ma być smutny skoro teraz jest z Katherin. Phoebe miała już dosyć tej
jakże ‘słodkiej i troskliwej’ rozmowy z bratem. Postanowiła wystawić kawę na ławę.
-Aha przykro mi.. ale
tobie chyba nie?- powiedziała.- Ty najwidoczniej już znalazłeś sobie kogoś? Mam racje?- spojrzała podejrzliwym
spojrzeniem na brata, który wiedział już o co jej chodzi.
-Może..- odparł
chłopak.
-Może? A Kath? Widziałam
was razem.-wreszcie wyrzuciła to z siebie Phoebe.
- A ona..- powiedział nie pewnie. Max wiedział jakie podejście do
siebie mają dziewczyny.-Owszem byliśmy razem w kinie.- powiedział już znaczniej
bardziej stanowczo. W końcu to jego sprawa z kim się umawia.
Phoebe była bezradna.
Nie mogła na to nic poradzić. Max to jednak jej brat i chciałaby, żeby był
szczęśliwy.. ale dlaczego z Kath?Jest tyle innych dziewczyn. Ta dziewczyna w
przeszłości wręcz znęcała się nad Phoebe a teraz mają udawać ‘koleżanki’? Teraz przynajmniej była pewna..a przynajmniej tak jej się wydawało.
-Czyli jesteście razem..-
mówiła stojąc jeszcze w drzwiach. To już nie było nawet pytanie tylko
podsumowanie rozmowy i faktów.
-Nie.- odpowiedź brata
wyrwała Phoebe z rozmyśleń. „Co?!” myślała.. już się w tym wszystkim gubiła. Odpowiedź
Maxa bardzo ją zdziwiła i zarazem tez ucieszyła.- Nie jesteśmy… Ale do czasu.-dodał z
drwiącym uśmiechem.
No tak! Max i te jego ‘śmieszne’
żarty.„On sobie musi zawsze tak ze mnie żartować?” myślała. Uwielbiał żarty i
wygłupy a Phoebe często była ich ofiarą.. Choć sama tez nie była aniołkiem co do
żartów z brata. Istna huśtawka emocjonalna dnia dzisiejszego.. Phoebe nie wiedziała co ma
o tym myśleć.. Leżała na łóżku kiedy dostała SMSa. To była Jessy. Dziewczyna
szybko przeczytała wiadomość a jej twarz nagle rozjaśniała i przestała się
martwić…
Ciekawe co Jessy napisała Pheobe;d ale Max jest troszke chamski, ale skad ja znam takie zachowanie wobez rodzenstwa? hahaha xD
OdpowiedzUsuńTeż to znam..:D
UsuńFajny blog,:)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne posty;)
Zapraszam na; wirujacytydzien.blogspot.com