-Wychodzę mamo! – rzuciła Phoebe
wychodząc z domu.
Jak zwykle zaspała a teraz musiała
biec za autobusem.
-Stop! Zaczekajcie! – na darmo
krzyczała bo teraz mogła już tylko patrzeć na odjeżdżający autobus.
-No świetnie.. – mówiła zrezygnowana
– teraz pozostaje mi iść na pieszo.
W sumie nie miała do szkoły daleko
ale Phoebe to osoba z natury leniwa. Zwykle do szkoły zawozi ją brat ale
dzisiaj nie poszła na pierwszą lekcje.
Po 20 minutach była już pod szkołą. W
tym samym czasie przechodziła Katherin.
- No tak- myślała Phoebe- tego
jeszcze brakowało…- Kath nie odpuściła żadnej okazji kiedy mogła by jej dokuczać.
Jednak dziś było inaczej… Katherina uśmiechnęła się i bez słowa przeszła koło
dziewczyny.
-Co jej się stało?- zastanawiała się
Phoebe. Była bardzo podejrzliwa co do Kath.To normalne, że koleżanki uśmiechają
się do siebie.. koleżanki! Ale nie Katherina i Phoebe.
Skończyła się pierwsza lekcja –
matematyka. Na przerwie przesiadywała ze swoimi koleżankami z klasy – Miley i
Jessy. Przerwa dobiegała końca, właśnie miała się zacząć fizyka gdy Phoebe
przypomniało się, że zostawiła książki szafce.
- Aj zapomniałam fizyki.-zauważyła-
dobra, musze iść po książki-zwróciła się do swoich koleżanek.
-OK.-przytaknęły dziewczyny a
Phoebe pobiegła do szafek.
Szybko otworzyła szafkę i wzięła potrzebne książki.
Już miała odchodzić gdy jej uwagę przykuła para nastolatków. Może
byłoby to normalne ale to niebyły obojętne osoby.. przynajmniej nie dla niej....
Kooocham tooo<3..i czekam na następną notkę!...A właśnie kiedy następna?!...dodaj dziś! ;*
OdpowiedzUsuńMoże potrzymam Cię jeszcze troszkę w nie pewności..(chociaż i tak pewnie wiesz co dalej...) :D
Usuń